„Pakuj się. Jedź na lotnisko. Wyjeżdżaj teraz”. Tak brzmiał telefon. Nie po ostrzale. Nie po zamachu. Po tym, jak stało się jasne, że za kilka dni klienci nie wypłacą pieniędzy z własnych kont, bo sankcje zablokują bankowość w Rosji. Nagle wyjazd przestał być kwestią kalendarza, a stał się kwestią godzin.
Tę scenę opisywał John Morris, dyrektor ds. obsługi klienta w Global Rescue, amerykańskiej firmie, która od 2004 r. zajmuje się ewakuacją medyczną i kryzysową oraz bezpieczeństwem podróżnych. Ma ponad milion członków, od klientów indywidualnych po pracowników NASA czy National Geographic.
Przeczytaj także: NORWESKI MODEL ZARZĄDZANIA: „ZESPÓŁ STAJE SIĘ POTĘŻNY, GDY KAŻDY JEGO CZŁONEK ROZUMIE SWÓJ WKŁAD”
Większość z nas planuje delegację tak samo: lot, hotel, spotkania, może wypożyczony samochód. Nikt nie dopisuje pytania, które w zarządzaniu ryzykiem jest pierwsze: co się stanie, jeśli coś pójdzie nie tak, a ja będę cztery tysiące kilometrów od domu?
To pytanie nie dotyczy tylko Afganistanu. Dotyczy budowy pod Alicante, platformy na Morzu Północnym, fabryki w Maroku, kontraktu w Tajlandii, biura w Dubaju czy targów w Turcji.
Kryzys rzadko wygląda jak kryzys, dopóki nie jest za późno, żeby wyjechać spokojnie. To najważniejsza lekcja z raportu „Working in the World’s Hot Spots”, który przygotowało Global Rescue.
Punkt zapalny to nie miejsce na mapie
To stan, który może zastać Cię w trakcie delegacji. Coś, co wczoraj nie było punktem zapalnym, dziś może się nim stać.
Studenci na wymianie w Rosji nie wybrali się do strefy ryzyka. Ryzyko przyszło do nich. Ewakuację przeprowadzono, zanim zaczęła się wojna w Ukrainie.
Zapamiętaj ten mechanizm. Prawdziwy kryzys zaczyna się cicho. Karta przestaje działać. Droga na lotnisko robi się nieprzejezdna. Telefon łapie zasięg co trzeci raz.
Co naprawdę psuje delegację zagraniczną
Harding Bush, menedżer operacji bezpieczeństwa w Global Rescue, przez dwadzieścia lat służył w Navy SEAL, siłach specjalnych Marynarki Wojennej USA, szkolonych do działania tam, gdzie regularne wojsko nie wejdzie. Potem przez dwanaście lat pracował w bezpieczeństwie korporacyjnym, m.in. w firmie naftowej w Jemenie w czasie Arabskiej Wiosny. Jego doświadczenie uczy przede wszystkim jednego: planuj z założeniem, że plan się posypie.
Bush wymienia siedem realnych zagrożeń. Na jego liście nie ma ani jednej sceny filmowej.
1. Niepokój społeczny
W Sanie, stolicy Jemenu, protesty i reakcja wojska przecięły się dokładnie tam, gdzie działała firma. Efekt? Ludzie nie mogli dojechać z domu do biura, a lotnisko bywało niedostępne. Tyle wystarczyło, żeby wszystko stanęło.
Przeczytaj także: CYBERBEZPIECZEŃSTWO | ZAKŁÓCENIA W BIZNESIE I INCYDENTY CYBERNETYCZNE NAJPOWAŻNIEJSZYM RYZYKIEM DLA WIĘKSZOŚCI FIRM
2. Infrastruktura na jednej nitce
Prąd z generatora. Generator na paliwo. Paliwo od kierowcy. Kierowca na drodze gruntowej, w aucie bez serwisu. Przerwij jedno ogniwo, a nie ma nic.
3. Łączność
Słaby zasięg to jedno. Monitorowanie komunikacji przez władze to drugie. Zespół Busha jeździł z internetem satelitarnym, telefonami satelitarnymi i lokalizatorami. Na długich trasach sama możliwość odezwania się do centrali podnosi bezpieczeństwo.
4. Konflikty lokalne
W Jemenie spory plemienne przeradzały się w walki z użyciem artylerii. To nie jest typowe doświadczenie firm i raport uczciwie to zaznacza. Ale zasada jest uniwersalna: sprawy, o których w centrali nikt nie słyszał, potrafią zatrzymać produkcję.
5. Korupcja
To, co w centrali jest korupcją, w terenie bywa zwykłym trybem załatwiania spraw. Lokalna praktyka zmienia bardzo dużo: co da się załatwić, w jakim czasie i jakim kosztem. Nie zmienia jednak prawa, któremu podlega firma. Amerykańska FCPA i brytyjska UK Bribery Act sięgają poza granice swoich krajów, a ta druga nie przewiduje nawet wyjątku dla drobnych opłat przyspieszających sprawę. Pracownik w terenie zostaje z tą różnicą sam, jeśli nikt wcześniej nie powiedział mu, gdzie przebiega granica.
6. Wypadki drogowe
Ten punkt najbardziej rozmija się z wyobraźnią. To jedna z głównych przyczyn urazów i zgonów pracowników za granicą. Tak wynika z doświadczeń Busha i potwierdzają to dane niezależne od branży. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w wypadkach drogowych ginie na świecie około 1,2 mln osób rocznie, a ponad 90% tych zgonów przypada na kraje o niskim i średnim dochodzie, choć jeździ tam tylko około 60% światowej floty pojazdów.
Przeczytaj także: 10 KLUCZOWYCH PYTAŃ PRZED ZAKUPEM UBEZPIECZENIA W NORWEGII DLA OSÓB SAMOZATRUDNIONYCH
Z kolei dane Departamentu Stanu USA, przywoływane w wytycznych amerykańskich Centrów Kontroli i Prewencji Chorób (CDC), wskazują wypadki samochodowe jako główną przyczynę nienaturalnych zgonów obywateli USA za granicą, przed terroryzmem, przestępczością i chorobami zakaźnymi. Nie terroryzm. Drogi.
7. Nagłe przypadki medyczne
W punkcie zapalnym trudno znaleźć właściwą opiekę, a dostępny standard leczenia może po prostu nie odpowiadać temu, czego pacjent potrzebuje.
Trzy historie warte więcej niż statystyka
Wszystkie trzy opisano w raporcie Global Rescue z czerwca 2023 r. To relacje firmy o własnych działaniach, a nie niezależnie zweryfikowane materiały dziennikarskie.
Monrowia, Liberia
Zaczęło się od bólu brzucha. Mari Harris uznała, że zjadła coś nieświeżego. Skończyła w miejscowym szpitalu z rozpoznanym krwawieniem wewnętrznym.
Telefon alarmowy wykonał kolega z pracy, który był przy niej. Zespół medyczny Global Rescue ocenił sytuację zdalnie i podjął decyzję: operacja na miejscu jest zbyt ryzykowna, bo brakuje preparatów krwi i leków. Mimo problemów z zezwoleniami na przelot udało się uruchomić ambulans lotniczy, zanim jej stan się pogorszył. Trafiła do szpitala w Paryżu.
Detal, który łatwo przeoczyć: członkostwo zapewnił jej pracodawca, w ramach obowiązku należytej staranności wobec pracowników.
Bejrut, Liban. Ochrona poleciała pierwsza
Organizacja ABET wysyła wolontariuszy na cały świat, żeby akredytowali programy studiów. Zwykle wystarczają im raporty o kraju i bieżące alerty. Przy kryzysie w Libanie uznali, że to za mało.
Specjalista ds. bezpieczeństwa poleciał na miejsce przed zespołem. Potem towarzyszył delegacji i był łącznikiem między nią, uczelnią oraz lokalnymi firmami ochroniarskimi i transportowymi.
Najważniejszy efekt nie brzmi spektakularnie, ale jest sednem sprawy: zespół mógł zająć się celem wyjazdu, zamiast w trakcie podróży organizować i poprawiać bezpieczeństwo.
Przeczytaj także: DLACZEGO ATAKI NA IRAN ZAGRAŻAJĄ ŚWIATOWYM DOSTAWOM ROPY NAFTOWEJ?
Między Rosją a Ukrainą
Reporterzy dużej globalnej redakcji pracowali po obu stronach. Global Rescue pomogło wyprowadzić jednego z nich z Rosji, a pozostałym doradzało na podstawie ruchów wojsk i przebiegu walk. Wysyłając materiały, dziennikarze dzwonili z jednym pytaniem: dokąd dziś można jechać, a dokąd nie.
Żadnej wielkiej akcji. Seria drobnych decyzji podjętych z lepszą informacją.
Plan awaryjny: nie musisz nigdzie lecieć
Pracować w miejscu podwyższonego ryzyka można bez wyjazdu za granicę. Ten wątek powinien zainteresować także firmy działające wyłącznie lokalnie. Plac budowy jest niebezpieczny sam z siebie. Zakład produkcyjny też. Elektrownia tym bardziej.
Odpowiedzią jest plan działania w sytuacjach awaryjnych, czyli pisemna procedura mówiąca, co robimy, gdy coś się dzieje: plan B. Scenariusze bywają bardzo różne: utrata zasilania, przejście huraganu, zawał serca pracownika w podróży zagranicznej. Takie przykłady wymieniał Bush.
Zakres bywa różny: przegląd istniejących procedur, pełny plan bezpieczeństwa albo jednorazowy briefing przed konkretnym wyjazdem. Nawet jedna strona jest lepsza niż nic.
Zarządzanie ryzykiem podróży służbowej: przed, w trakcie i po
Global Rescue dzieli swoje działania na proaktywne i reaktywne. Sami przyznają, że klienci kojarzą ich głównie z tymi drugimi, choć ważniejsze są pierwsze.
Przed wyjazdem
Raport o kierunku przygotowany pod konkretny wyjazd i konkretną osobę. Czy pracownik ma choroby przewlekłe? Czy w programie są wizyty na obiektach? To zmienia ocenę bardziej niż sama nazwa kraju.
W trakcie
Alerty o zdarzeniach, czyli incydentach, które mogą wpłynąć na podróż, narazić zdrowie albo zostawić kogoś bez możliwości powrotu, tłumaczył Kent Webber, odpowiedzialny za produkty wywiadowcze.
Przeczytaj także: BEDRIFTSHELSETJENESTE (BHT) – OBOWIĄZEK A STRATEGIA ZARZĄDZANIA RYZYKIEM
Sam alert to za mało. Dlatego raporty zawierają analizę: czy zdarzenie jest typowe, czy wyjątkowe, dlaczego się dzieje i czego spodziewać się w najbliższym czasie. Do tego konkretne zalecenie, np. ominięcie danego rejonu albo stosowanie się do poleceń lokalnych służb.
Nad tym wszystkim stoi system GRID, w którym risk manager albo dział HR widzi raporty, alerty w czasie rzeczywistym, lokalizację i logistykę podróżnych aż do ich powrotu do domu. Alerty można filtrować według miejsca, rodzaju i wagi zdarzenia, żeby docierało to, co naprawdę istotne.
Po zdarzeniu: dwie ścieżki
- Medyczna: transport z miejsca zdarzenia do najbliższej placówki, ocena, stabilizacja, decyzja o dalszym leczeniu i w razie potrzeby powrót do kraju. Jeśli sytuacja tego wymaga, przy łóżku pacjenta pojawia się ratownik, pielęgniarka albo lekarz, który nadzoruje opiekę.
- Bezpieczeństwa: katastrofa naturalna, zamieszki, konflikt zbrojny. Najpierw w bezpieczne miejsce, potem do domu.
Służby medyczne, bezpieczeństwa i wywiad pracują w Global Rescue wewnątrz jednej firmy, zamiast być rozproszone po podwykonawcach. Brzmi to jak detal organizacyjny, ale ma praktyczne skutki i dlatego firma podnosi ten argument najchętniej. Własny wywiad, usługi medyczne kupowane na zewnątrz: tak Morris opisywał konkurencję. Przy sprawie, w której liczą się godziny, to różnica operacyjna, a nie marketingowa.
EKUZ a ubezpieczenie podróży służbowej: najdroższy mit
„Mam EKUZ, jestem zabezpieczony”. Nie, nie jesteś.
Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ, ang. EHIC) daje dostęp do świadczeń niezbędnych z medycznego punktu widzenia, na tych samych zasadach co miejscowym. Jeśli oni dopłacają, Ty też dopłacasz.
Przeczytaj także: „SAFETY WING” – NAJLEPSZE MIĘDZYNARODOWE UBEZPIECZENIE PODRÓŻNE DLA CYFROWYCH NOMADÓW
Czego nie obejmuje EKUZ
- leczenia poza UE i EOG,
- prywatnych szpitali,
- akcji ratowniczych w górach,
- zmiany biletów z przyczyn medycznych,
- dodatkowego noclegu na czas rekonwalescencji,
- transportu chorego do kraju.
Właśnie te pozycje robią rachunek. Według zestawień francuskich firm assistance, które organizują transport medyczny i pomoc na miejscu, przy dużej odległości, ciężkim stanie i zespole medycznym na pokładzie rachunek potrafi sięgnąć 150–200 tys. euro, a wyjątkowo nawet 300 tys. Publiczne ubezpieczenie zdrowotne co do zasady tych kosztów nie pokrywa.
Norwegia: Folketrygden i norweska karta EKUZ (Europeisk helsetrygdkort) działają w EOG na zasadach kraju pobytu. Transport z powrotem do Norwegii to osobna kategoria i to on kosztuje najwięcej. Sprawdź, czy Twoja Reiseforsikring ma limit kwotowy na ewakuację medyczną, czy jest bez limitu.
Obowiązki pracodawcy przy delegacji zagranicznej
To już nie jest tylko dobra praktyka. Obowiązek należytej staranności wygląda dziś inaczej niż kilka lat temu, a stare plany przestały wystarczać. Mówił o tym już w 2023 r. Jeffrey Ment, prawnik z blisko trzydziestoletnim doświadczeniem w branży turystycznej i zarządzaniu kryzysowym. Europa mówi to samo, tylko językiem paragrafów.
- Niemcy: § 618 BGB. Pracodawca musi zorganizować pracę, także podróż, tak, żeby chronić życie i zdrowie pracownika. Naruszenie oznacza odpowiedzialność odszkodowawczą.
- Francja: sprawa „Karachi” przesądziła, że zaniedbanie pracodawcy świadomego zagrożenia stanowi tzw. winę niewybaczalną (faute inexcusable). Sprawa „Abidjan” rozciągnęła odpowiedzialność także na czas poza godzinami pracy. Sprawa „Jolo” nałożyła obowiązek pełnej i rzetelnej informacji o ryzyku.
A Polska i Norwegia?
Tu nie ma osobnych przepisów o delegacjach zagranicznych i to bywa mylące.
Polski Kodeks pracy rozstrzyga sprawę ogólnymi przepisami BHP. Art. 207 § 1 mówi, że pracodawca odpowiada za stan bezpieczeństwa i higieny pracy, a zlecenie zadań specjalistom z zewnątrz tej odpowiedzialności nie zdejmuje. Art. 226 nakłada obowiązek oceny i udokumentowania ryzyka zawodowego oraz poinformowania o nim pracownika. Wyjazd do kraju o zupełnie innym profilu zagrożeń powinien więc znaleźć odzwierciedlenie w ocenie ryzyka, a nie tylko w poleceniu wyjazdu służbowego.
Norweska Arbeidsmiljøloven idzie tą samą logiką: wymaga systematycznej pracy nad bezpieczeństwem, łącznie z rozpoznaniem i oceną zagrożeń, oraz zapewnienia w pełni bezpiecznego środowiska pracy. Przy dłuższych wyjazdach dochodzi pisemna umowa o warunkach pobytu za granicą.
Przeczytaj także: BIZNES W NORWEGII | SIEDEM OZNAK, ŻE TWOJA FIRMA NIE RADZI SOBIE DOBRZE
Do tego norma ISO 31030. Formalnie nieobowiązkowa, w praktyce stała się punktem odniesienia. Jej wdrożenie ułatwia odparcie zarzutu niedbalstwa, gdy dojdzie do wypadku, bo sąd zapyta o jedno: co firma zrobiła wcześniej.
A świadomość? Według opracowań branżowych z wielu rynków UE i EOG co trzecia firma nie zna swoich obowiązków prawnych albo nie ma polityki zarządzania kryzysowego.
Rada, żeby wyjechać, gdy robi się ryzykownie, chroni nie tylko ludzi. Chroni też firmę przed szkodą wizerunkową i odpowiedzialnością prawną, dodaje Morris.
Firmy coraz częściej działają ponad granicami, a ryzyko stało się nieodłączną częścią biznesu. Kryzys nie zawsze przychodzi w formie, której można się spodziewać. Może być skutkiem nagłego wydarzenia geopolitycznego, wojny, problemów operacyjnych, cyberataku, utraty kluczowego pracownika czy zakłócenia łańcucha dostaw. Skuteczne zarządzanie ryzykiem nie polega więc tylko na reagowaniu, gdy problem już się pojawi. Najważniejsze jest przygotowanie organizacji na sytuacje, których dziś jeszcze nie umiemy dokładnie nazwać.
„W zarządzaniu kryzysem nie chodzi o to, aby przewidzieć wszystko. Chodzi o to, aby być przygotowanym na moment, w którym wydarzy się coś, czego nie przewidzieliśmy. O to, żeby mieć plan B” – mówi Łukasz Jakubów-Kędzierski, certyfikowany ekspert zarządzania ryzykiem w przedsiębiorstwach (Enterprise Risk Management) z wieloletnim międzynarodowym doświadczeniem w branży ubezpieczeniowej, założyciel firmy doradczej Sjølyst Investors z Oslo.
Lista kontrolna: osiem rzeczy do zrobienia przed wylotem
Łukasz Jakubów-Kędzierski poleca tę listę przed każdym wyjazdem służbowym, niezależnie od tego, czy jedziesz na tydzień, czy na trzy miesiące.
- Sprawdź limit ewakuacji medycznej. Nie to, czy jest, ale ile wynosi. Kwotę. Limit 20 000 euro przy transporcie z Azji to fikcja.
- Ustal, kto decyduje o transporcie. W dobrych rozwiązaniach nie pacjent i nie lokalny szpital, tylko lekarz prowadzący razem z lekarzem assistance. Centrum koordynacji medical assistance organizuje transport, wybiera placówkę i zapewnia opiekę medyczną.
- Zapisz numer alarmowy offline: w telefonie, na kartce w portfelu i u kogoś w kraju.
- Umów zasadę kontaktu. Brak sygnału o ustalonej godzinie ma uruchamiać procedurę, a nie zdziwienie.
- Zabezpiecz dostęp do pieniędzy: druga karta, gotówka w twardej walucie, drugi bank.
- Przeczytaj ostrzeżenia dla kraju, a 48 godzin przed wylotem przeczytaj je ponownie.
- Miej plan na zamknięte lotnisko: trasa lądowa, najbliższa granica, alternatywne miasto.
- Spisz plan awaryjny dla obiektu, jeśli wysyłasz ludzi na budowę albo do zakładu.
Ryzyko w podróży służbowej rzadko wygląda tak, jak je sobie wyobrażamy. To nie porwanie, tylko wypadek na złej drodze. Nie wojna, tylko sankcje odcinające dostęp do konta. Nie epidemia, tylko ból brzucha, który po trzech dniach okazuje się krwawieniem wewnętrznym w mieście bez banku krwi.
Podobnie jest z pomocą. Ludzie kojarzą takie firmy ze śmigłowcami, a w praktyce najczęściej chodzi o telefon i odpowiedź na pytanie, które komuś wydaje się błahe, zauważał Morris. Różnica między niedogodnością a katastrofą finansową sprowadza się do jednego pytania: czy ktoś pomyślał o tym wcześniej?
Przeczytaj także: UBEZPIECZENIE DZIAŁALNOŚCI GOSPODARCZEJ W NORWEGII — BEDRIFTSFORSIKRING | JAKIE POLISY FIRMA MIEĆ MUSI, A JAKIE MIEĆ POWINNA
Sprawdź zakres członkostwa i warianty ochrony: Global Rescue – ochrona podróżnych, wywiad i ewakuacja medyczna.
Artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Powstał na podstawie raportu Global Rescue „Working in the World’s Hot Spots” (czerwiec 2023) i zawiera linki partnerskie. Dane o wypadkach drogowych pochodzą ze Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) oraz amerykańskich Centrów Kontroli i Prewencji Chorób (CDC), a dane o kosztach transportu medycznego i zakresie EKUZ z zestawień europejskich firm medical assistance. Zakres ochrony określają warunki umowy danego dostawcy.
