Julia Aagenæs Wiedlocha otrzymała 24 września Nagrodę Bastiana (Bastianprisen), najważniejsze norweskie wyróżnienie za przekład literacki, za tłumaczenie „Ksiąg Jakubowych" Olgi Tokarczuk. Jury nazwało jej pracę popisem sztuki przekładu. To druga w tym roku nagroda dla tego samego tłumaczenia i kolejny dowód na to, że polska literatura wchodzi do Norwegii przez wąskie gardło, którym są tłumaczki.
Nagroda i uzasadnienie
Nagrodę Bastiana przyznaje Norweskie Stowarzyszenie Tłumaczy Literackich (Norsk Oversetterforening) za wybitny przekład na język norweski. Laureat dostaje statuetkę projektu Ørnulfa Basta i 60 000 koron. Wręczenie odbywa się we wrześniu, podczas obchodów dnia świętego Hieronima, patrona tłumaczy.
Przeczytaj także: „FJORD”, DRAMAT ROZGRYWAJĄCY SIĘ W NORWEGII, ZDOBYWA ZŁOTĄ PALMĘ W CANNES
Jury nazwało przekład Jakobsbøkene „oppvisning i oversetterkunst", czyli popisem sztuki translatorskiej. Doceniło swobodę, z jaką tłumaczka przechodzi między formalnym, nasyconym łaciną językiem kościelnym a wulgarną mową codzienną, i napisało, że „tłumaczka ma wyjątkowe wyczucie języka i wielokulturowości, z której przekłada". W składzie jury zasiedli Cristina Gómez Baggethun, Leif Bull, Bård Kranstad, Eve-Marie Lund i Hilde Stubhaug.
Nagrodę Bastiana w kategorii literatury dla dzieci i młodzieży otrzymała tego samego dnia Line Almhjell za przekład z angielskiego serii Beistet og Bettina Jacka Meggitt-Phillipsa.
Na krótkiej liście Bastianprisen w kategorii dla dorosłych, ogłoszonej 4 września, znalazły się cztery tłumaczki: obok Wiedlochy Ingunn Lunde (z rosyjskiego), Tone Myklebost (z islandzkiego) i Christina Revold (z francuskiego).
Dlaczego akurat „Księgi Jakubowe"
To jedna z najtrudniejszych książek do przetłumaczenia w całym dorobku noblistki. Blisko tysiąc stron, XVIII-wieczne realia pogranicza Rzeczypospolitej, wielojęzyczne środowisko żydowskie, katolickie i muzułmańskie, archaizowana polszczyzna i narracja prowadzona z wielu perspektyw. Dokładnie to, co jury wskazało jako największe osiągnięcie przekładu: utrzymanie rozpiętości między łaciną kościelną a językiem ulicy.
Przeczytaj także: NORGES BANK PODNIÓSŁ STOPY DO 4,50 PROC. I NIE WYKLUCZA KOLEJNYCH PODWYŻEK
Za to samo tłumaczenie Wiedlocha dostała w tym roku również Kritikerprisen, nagrodę norweskich krytyków.
Kim jest laureatka
Rocznik 1989. Przełożyła pięć powieści Olgi Tokarczuk, a poza tym m.in. Andrzeja Sapkowskiego, Stanisława Lema i Brunona Schulza. To rozpiętość, która rzadko mieści się w jednym dorobku: noblistka, fantasy, klasyka science fiction i proza modernistyczna.
Środowisko, nie pojedyncze nazwiska
Z inicjatywy Wiedlochy i Agnes Banach powstał projekt Polsk på norsk. Tłumaczki opisują go własnymi słowami tak: to „dwie tłumaczki, które wspólnie budują most między językiem polskim a norweskim", a ich celem jest „promocja literatury polskiej w Norwegii i pokazanie, że literatura tłumaczona oferuje unikalny wgląd w kulturę i samoświadomość kraju, zarówno pod względem treści, jak i formy".
To nazwisko nie jest przypadkowe. W 2024 roku Agnes Banach dostała Nagrodę Bastiana w kategorii literatury dla dzieci i młodzieży za przekład Pani Jeziora Andrzeja Sapkowskiego (Sjøens frue), siódmego tomu sagi o wiedźminie. Jury doceniło wtedy jej swobodę w oddawaniu zmiennego rejestru i nazewnictwa fantasy.
Przeczytaj także: POLSKI WEEKEND FILMOWY W DRAMMEN: 18–20 WRZEŚNIA
Godzinę po tegorocznym werdykcie Banach napisała publicznie do Wiedlochy, nazywając siebie jej pierwszą czytelniczką i dziękując za rozmowy o polskiej literaturze prowadzone na scenie i poza nią.
To jest właściwa historia. Nie dwa odosobnione sukcesy, tylko dwie tłumaczki, które razem prowadzą projekt budujący most między dwoma językami, czytają nawzajem swoje przekłady przed publikacją i w ciągu trzech lat obie odebrały najważniejszą norweską nagrodę translatorską — jedna za noblistkę, druga za fantasy.
Do gratulacji dołączyła Ambasada RP w Oslo, pisząc o dumie całej polskiej społeczności w Norwegii.
Co z tego wynika
Polacy są największą mniejszością narodową w Norwegii i najczęściej pojawiają się w tutejszych mediach w kontekście rynku pracy. Nagroda dla przekładu z polskiego, przyznana przez norweskich tłumaczy norweskiej wersji polskiej książki, opowiada inną historię: polska kultura jest tu obecna również jako coś, co Norwegowie czytają dla siebie.
Przeczytaj także: LOT URUCHOMIŁ BEZPOŚREDNIE POŁĄCZENIE WARSZAWA–STAVANGER
To nie znaczy, że polska literatura podbiła norweski rynek. To znaczy, że wąskie gardło, przez które musi przejść każda polska książka w drodze do norweskiego czytelnika, jest dziś w bardzo dobrych rękach. Ani Tokarczuk, ani Sapkowski nie trafiliby tutaj bez kogoś, kto potrafi oddać po norwesku archaizowaną polszczyznę albo żargon wiedźmińskiego świata.
- Home
- Polecamy
- Blog
- O serwisie
- Kontakt
-
+(47) 23 89 88 63
PONIEDZIAŁEK - PIĄTEK
Biuro 10:00 - 18:00
+ (47) 23 89 88 63
PONIEDZIAŁEK - SOBOTA
Agent 08:00 - 20:00
+ (47) 45 09 04 66
AGENT 08:00 - 20:00
+ (47) 47 67 35 73