Po ostatnim postoju w Kirkenes, na dalekiej północy Norwegii, rozpoczyna się właściwa część niezwykłej podróży Tara Polar Station. 22 sierpnia o godz. 10:30 stacja opuściła port i skierowała się ku centralnej Arktyce, gdzie ma zostać uwięziona w lodzie i przez około rok dryfować razem z nim, prowadząc badania jednego z najszybciej zmieniających się regionów Ziemi.
W ślady Nansena
Ta wyprawa ma w sobie coś wyjątkowego, ponieważ nawiązuje do jednej z najsłynniejszych ekspedycji w historii badań polarnych. Ponad 130 lat temu norweski podróżik Fridtjof Nansen wyruszył statkiem FRAM w stronę Arktyki, pozwalając, by lód uwięził jednostkę i zaniósł ją wraz z naturalnym dryfem przez Ocean Arktyczny.
Przeczytaj także: POLSKA NA ONS 2026: „NIE JESTEŚMY JUŻ TYLKO RYNKIEM DLA INWESTORÓW"
Dziś podobny pomysł otrzymał zupełnie nowoczesną formę. Tara Polar Station nie została zaprojektowana po to, by bez końca walczyć z lodem. Wręcz przeciwnie — ma stać się jego częścią. Kiedy znajdzie się w odpowiednim miejscu, zostanie zamrożona w pokrywie lodowej i będzie razem z nią przemieszczać się przez Arktykę. Jej poprzednikiem była żaglowa Tara, która dwadzieścia lat temu podczas ekspedycji Tara Arctic również wykorzystała arktyczny dryf.
Statek, który ma stać się stacją badawczą
Tara Polar Station bardziej przypomina futurystyczną kapsułę niż klasyczny statek badawczy. Jednostka ma 26 metrów długości i 16 metrów szerokości, a jej konstrukcja została przygotowana do długotrwałego funkcjonowania w ekstremalnych warunkach polarnych. W środku znajdują się laboratoria, pomieszczenia mieszkalne oraz wyposażenie pozwalające prowadzić badania zarówno oceanu, lodu i śniegu, jak i atmosfery.
Co najważniejsze, stacja może działać autonomicznie nawet przez około 500 dni. Program zakłada kolejne ekspedycje i obserwacje prowadzone przez następne dwie dekady — aż do 2045 roku. Naukowcy chcą w ten sposób stworzyć długą serię pomiarów, która pokaże nie tylko, jak wygląda Arktyka dziś, ale przede wszystkim jak zmienia się z roku na rok.
Arktyka zmienia się szybciej niż reszta świata
Powód jest prosty: Ocean Arktyczny znajduje się na pierwszej linii zmian klimatycznych. Według informacji przytaczanych przez NRK Arktyka ociepla się nawet około cztery razy szybciej niż średnia globalna, a naukowcy przewidują, że Ocean Arktyczny może doświadczyć lata praktycznie bez lodu przed połową tego stulecia.
Przeczytaj także: NIEPŁODNOŚĆ U MĘŻCZYZN: ALARMUJĄCE DANE O GLOBALNYM SPADKU LICZBY PLEMNIKÓW
Problem polega jednak na tym, że wciąż wiemy zaskakująco mało o centralnej części tego oceanu.
Jak zwraca uwagę Tara Ocean Foundation, pod wieloma względami wiemy więcej o powierzchni Księżyca niż o centralnym Oceanie Arktycznym. Wynika to przede wszystkim z niezwykle trudnych warunków. Przez większą część roku panują tu ciemność, ekstremalne temperatury i rozległa pokrywa lodowa, która przez dziesięciolecia skutecznie utrudniała prowadzenie regularnych pomiarów.
12 osób zamkniętych w lodzie
Pierwsza załoga zimująca liczy 12 osób, w tym sześciu naukowców. Przez wiele miesięcy będą żyć i pracować w środku arktycznej pustki, bez możliwości normalnego zejścia na ląd. W zimie temperatura może spadać do około –50°C, a przez wiele tygodni światło dzienne praktycznie nie będzie docierało do powierzchni lodu.
Ich zadanie będzie jednak ogromne. Zespół ma realizować ponad 200 procedur i protokołów badawczych przygotowanych przez 35 instytucji partnerskich. Badania obejmą m.in. wodę, lód morski, śnieg, atmosferę oraz organizmy żyjące w arktycznym ekosystemie. Naukowcy będą przyglądać się zarówno mikroskopijnemu planktonowi, jak i rybom, a także zmianom zachodzącym w całym łańcuchu pokarmowym.
Niezwykłe spotkanie w drodze na północ
Kolejnym ważnym etapem wyprawy będzie Morze Łaptiewów. Na początku września Tara Polar Station ma spotkać się tam z chińskim lodołamaczem badawczym Xuelong 2, który pomoże stacji dotrzeć do zwartego lodu. Dopiero wtedy rozpocznie się właściwy dryf — w stronę centralnej Arktyki i dalej przez obszar wokół bieguna.
Przeczytaj także: KOPENHAGA, OSLO, SZTOKHOLM I HELSINKI WŚRÓD NAJLEPSZYCH MIAST DO ŻYCIA NA ŚWIECIE
Plan zakłada, że Tara Polaris I będzie pierwszą z całej serii ekspedycji. Kolejne dryfy mają odbywać się przez następne lata, dzięki czemu naukowcy będą mogli porównywać dane z różnych okresów i obserwować długoterminowe zmiany zachodzące w Arktyce.
Arktyka jako naturalne laboratorium
I właśnie tutaj kryje się najciekawsza część całego projektu.
Tara Polaris nie jest tylko wyprawą po wiedzę o lodzie. Naukowcy chcą zrozumieć, jak zmiana klimatu wpływa jednocześnie na ocean, atmosferę, lód i całe życie pod jego powierzchnią. Arktyka działa bowiem jak ogromny system naczyń połączonych — zmiana jednego elementu wpływa na kolejne.
Dane zebrane podczas kolejnych ekspedycji mają pomóc poprawić modele klimatyczne oraz lepiej przewidywać przyszłość regionu, który zmienia się w tempie obserwowanym wcześniej na taką skalę niezwykle rzadko.
Co równie ważne, projekt jest międzynarodowy. W badania zaangażowane są instytucje z wielu państw, w tym Norwegii, Francji, Niemiec, Kanady i USA. W czasach rosnących napięć geopolitycznych w Arktyce współpraca naukowców ponad granicami nabiera dodatkowego znaczenia.
Z Kirkenes w nieznane
Dla 12 osób na pokładzie oznacza to miesiące izolacji, ciemności i życia w jednym z najbardziej nieprzyjaznych środowisk na naszej planecie. Dla nauki — wyjątkową szansę.
Przeczytaj także: NORWESKA TECHNOLOGIA, POLSKA INICJATYWA: KONFERENCJA CONNECTDC 2026 W OSLO WYZNACZA NOWE TRENDY
Tara Polar Station ma robić coś, czego zwykły statek badawczy nie może: pozostać w Arktyce wtedy, gdy większość jednostek musi z niej uciekać. Zamiast obserwować lód przez kilka tygodni czy miesięcy, naukowcy zamierzają podążać razem z nim przez cały sezon, rejestrując zmiany od polarnej nocy aż po lato.
Miasto Kirkenes było więc ostatnim przystankiem cywilizacji. Teraz zaczyna się właściwa ekspedycja — wyprawa do Arktyki, która nie będzie walczyć z lodem, lecz pozwoli mu wyznaczać własną trasę.