Badania sugerują, że średni poziom testosteronu u mężczyzn mógł obniżyć się nawet o połowę w ciągu ostatnich 50 lat. Naukowcy wskazują, że za pogarszającą się kondycję męskiej płodności mogą odpowiadać współczesny styl życia, otyłość oraz substancje zaburzające gospodarkę hormonalną. Jednocześnie podkreślają, że skala zjawiska i jego przyczyny nadal pozostają przedmiotem naukowej debaty.
Według badań izraelskiego epidemiologa prof. Hagaia Levine'a, cytowanych przez brytyjski dziennik „THE GUARDIAN”, średni poziom testosteronu u mężczyzn mógł spaść nawet o 50 proc. w ciągu ostatniego półwiecza. Ten sam badacz już w 2017 roku opublikował szeroko komentowaną analizę wskazującą, że średnia liczba plemników zmniejszyła się o ponad połowę między początkiem lat 70. a 2011 rokiem. Obecnie Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) za dolną granicę normy uznaje 16 mln plemników na mililitr nasienia.
Przeczytaj także: ZDROWIE | BRAK AKTYWNOŚCI FIZYCZNEJ MOŻE BYĆ BARDZO DROGI
Jeżeli obserwowany trend będzie się utrzymywał, konsekwencje mogą być poważne. Niektóre analizy sugerują dalszy spadek liczby plemników w kolejnych dekadach, a najbardziej pesymistyczne prognozy wskazują, że do 2045 roku mogłaby ona zbliżyć się do zera. To właśnie od tych hipotez wzięło się określenie „Spermageddon” – połączenie angielskich słów Sperm (plemnik) i Armageddon, używane do opisania potencjalnego kryzysu męskiej płodności.
Jednocześnie autorzy badań podkreślają, że nie chodzi wyłącznie o płodność. Ich zdaniem pogarszające się parametry nasienia oraz spadający poziom testosteronu mogą być sygnałem szerszych problemów zdrowotnych współczesnych mężczyzn.
Naukowcy nie są zgodni
Choć wyniki badań zespołu prof. Levine'a odbiły się szerokim echem, nie wszyscy eksperci podzielają alarmistyczne prognozy.
Prof. Allan Pacey, androlog z Uniwersytetu w Manchesterze, zwraca uwagę, że nowsze analizy wykorzystujące bardziej jednolite metody oceny nasienia nie potwierdziły równie gwałtownego spadku liczby plemników. Jego zdaniem większym problemem może być pogarszająca się jakość plemników niż sama ich liczba.
Przeczytaj także: JAK SZYBKO I NATURALNIE OBNIŻYĆ WYSOKIE CIŚNIENIE KRWI: SIEDEM DOMOWYCH SPOSOBÓW
Brytyjski specjalista uważa również, że w dyskusji łatwo ulec pokusie wybierania badań potwierdzających wcześniej postawioną tezę. Nie oznacza to jednak, że problem męskiej płodności nie istnieje. Wręcz przeciwnie – wymaga on dalszych, lepiej zaprojektowanych badań obejmujących różne regiony świata.
Zdrowie metaboliczne pod lupą
Znacznie większa zgoda panuje wśród ekspertów w kwestii wpływu stylu życia.
Rosnąca liczba osób z nadwagą i otyłością prowadzi do zaburzeń hormonalnych. Nadmiar tkanki tłuszczowej sprzyja przekształcaniu testosteronu w estrogen, jednocześnie zaburzając mechanizmy odpowiedzialne za produkcję plemników.
Badania pokazują również, że otyłość zwiększa temperaturę jąder, która dla prawidłowej spermatogenezy powinna być niższa od temperatury ciała. Cukrzyca wiąże się natomiast z obniżeniem poziomu testosteronu, uszkodzeniem materiału genetycznego plemników oraz większym ryzykiem zaburzeń erekcji.
Zdaniem prof. Channy Jayaseny z Imperial College London właśnie pogarszający się stan zdrowia metabolicznego może odpowiadać za znaczną część obserwowanego spadku poziomu testosteronu.
Czy winne są mikroplastiki?
Drugim intensywnie badanym obszarem pozostają czynniki środowiskowe.
W ostatnich latach opublikowano tysiące badań dotyczących wpływu mikroplastiku, substancji PFAS, ftalanów, bisfenolu A (BPA) oraz zanieczyszczenia powietrza na płodność.
Przeczytaj także: NORWESKI MODEL ZARZĄDZANIA: „ZESPÓŁ STAJE SIĘ POTĘŻNY, GDY KAŻDY JEGO CZŁONEK ROZUMIE SWÓJ WKŁAD”
Mikroplastik wykryto już m.in. w płynie nasiennym oraz tkankach jąder. Naukowcy podkreślają jednak, że jego obecność nie oznacza automatycznie, iż odpowiada on za pogorszenie płodności.
Prof. Rod Mitchell z Uniwersytetu w Edynburgu zaznacza, że wiele badań laboratoryjnych nie potwierdziło jednoznacznego wpływu najczęściej wskazywanych substancji chemicznych na rozwój jąder czy produkcję testosteronu. Jego zdaniem potrzebne są badania prowadzone według bardziej rygorystycznych standardów.
Moda na testosteron może przynieść odwrotny efekt
Eksperci zwracają uwagę na jeszcze jedno zjawisko – gwałtownie rosnącą popularność terapii testosteronem promowanej w mediach społecznościowych.
Preparaty hormonalne reklamowane są jako sposób na poprawę samopoczucia, libido czy budowę masy mięśniowej. Tymczasem lekarze ostrzegają, że stosowanie testosteronu bez wskazań medycznych może prowadzić do zahamowania jego naturalnej produkcji przez organizm.
W konsekwencji jądra zaczynają produkować mniej plemników, a u części mężczyzn może dojść nawet do czasowego pogorszenia płodności. Specjaliści podkreślają, że każda terapia hormonalna powinna być poprzedzona dokładną diagnostyką i prowadzona wyłącznie pod kontrolą lekarza.
Medycyna szuka nowych rozwiązań
Mimo wielu niewiadomych badacze pozostają umiarkowanymi optymistami. Duże nadzieje wiązane są z wykorzystaniem sztucznej inteligencji do analizy milionów plemników i wyboru tych o największym potencjale zapłodnienia. Trwają również prace nad technologiami mikroprzepływowymi umożliwiającymi selekcję najbardziej wartościowych komórek rozrodczych.
Przeczytaj także: BADANIE NAUKOWE | BLISKOŚĆ WYBRZEŻA I WIZYTY NAD MORZEM GWARANCJĄ LEPSZEGO ZDROWIA
Coraz większe zainteresowanie budzą także badania nad fragmentacją DNA plemników oraz wykorzystaniem komórek macierzystych do tworzenia komórek rozrodczych. Choć rozwiązania te pozostają na etapie eksperymentalnym, naukowcy liczą, że w przyszłości mogą otworzyć nowe możliwości leczenia męskiej niepłodności.
Co można zrobić już dziś?
Choć naukowcy nadal dyskutują nad skalą problemu, większość ekspertów jest zgodna co do działań, które mogą poprawić zdrowie reprodukcyjne mężczyzn.
Do najważniejszych należą utrzymanie prawidłowej masy ciała, regularna aktywność fizyczna, odpowiednia ilość snu, zdrowa dieta bogata w warzywa, owoce i zdrowe tłuszcze, ograniczenie alkoholu, rzucenie palenia oraz unikanie sterydów anabolicznych i samodzielnego stosowania testosteronu.
Przeczytaj także: NORWEGIA WPROWADZA SUROWSZE PRZEPISY DLA PALACZY PAPIEROSÓW
Lekarze przypominają również, że pary bezskutecznie starające się o dziecko powinny diagnozować oboje partnerów. W wielu przypadkach podstawowe badanie nasienia pozwala szybko wykryć problem i wdrożyć odpowiednie leczenie.
Nie czas na panikę, lecz na profilaktykę
Eksperci podkreślają, że nie ma obecnie podstaw, by mówić o nieuchronnym kryzysie reprodukcyjnym ludzkości. Jednocześnie coraz więcej badań wskazuje, że zdrowie reprodukcyjne mężczyzn może pogarszać się wraz z narastaniem problemów metabolicznych i zmianami środowiskowymi.
Dlatego zamiast koncentrować się wyłącznie na katastroficznych prognozach, naukowcy apelują o większą profilaktykę, wcześniejszą diagnostykę oraz dalsze inwestycje w badania nad męską płodnością. Ich zdaniem kondycja układu rozrodczego jest jednym z najlepszych wskaźników ogólnego stanu zdrowia mężczyzn, a troska o nią może przynieść korzyści nie tylko przyszłym rodzicom, ale całemu społeczeństwu.