Norweski parlament – STORTING, przegłosował w czwartek 26 marca tymczasowe obniżki podatków paliwowych, zmuszając rząd mniejszościowy Arbeiderpartiet do wdrożenia decyzji, której był przeciwny.
Decyzja parlamentu
Za propozycją konserwatywnej partii Høyre dotyczącą zniesienia podatku drogowego od benzyny i oleju napędowego od 1 kwietnia do 1 września opowiedziała się większość utworzona wspólnie z Senterpartiet, Fremskrittspartiet oraz Kristelig Folkeparti.
Przeczytaj także: CENA DIESLA W NORWEGII MOŻE WZROSNĄĆ DO 40 KORON: SEKTOR BUDOWLANY NA PROGU ZAŁAMANIA
Decyzja przewiduje obniżkę cen paliw o około 4,7 korony za litr benzyny oraz 2,85 korony za litr oleju napędowego, licząc z podatkiem VAT. Według wyliczeń większości parlamentarnej oznacza to oszczędność rzędu 270 koron przy tankowaniu 60-litrowego baku.
Parlament przyjął również dodatkowe obniżki podatku od emisji CO₂ dla części sektorów gospodarki, w tym rybołówstwa, transportu morskiego oraz branży budowlanej. W wybranych przypadkach stawki zostały obniżone do zera.
Argumenty polityczne
„Nasi wybrani przedstawiciele mają obowiązek słuchać ludzi” – powiedział lider Senterpartiet Trygve Slagsvold Vedum podczas debaty parlamentarnej, wskazując na rosnące koszty życia oraz presję na gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa.
Przeczytaj także: NORWEGIA WDRAŻA GLOBALNY SYSTEM WYMIANY DANYCH PODATKOWYCH
Zwolennicy zmian argumentują, że wysokie ceny paliw – sięgające lokalnie nawet 30 koron za litr – zwiększają koszty transportu, wpływając na ceny żywności i usług, szczególnie poza dużymi miastami.
Ostrzeżenia rządu
Minister finansów Jens Stoltenberg ostrzegł, że przyjęte środki nie są finansowane i mogą mieć znaczące konsekwencje makroekonomiczne.
„Koszt zniesienia podatku drogowego do września wyniesie około 3,3 miliarda koron. Jeśli środki zostałyby utrzymane do końca roku, koszt sięgnąłby 8 miliardów koron” – powiedział.
Dodał, że dodatkowe obniżki podatków dla przedsiębiorstw mogą kosztować kolejne około 8 miliardów koron rocznie, zwiększając wykorzystanie dochodów z sektora naftowego oraz ryzyko wzrostu inflacji i stóp procentowych.
Przeczytaj także: SZWAJCARZY SPRZECIWIAJĄ SIĘ DRASTYCZNEMU ZWIĘKSZENIU PODATKÓW OD DUŻYCH SPADKÓW
Premier Jonas Gahr Støre zapowiedział, że rząd wdroży decyzję parlamentu, podkreślając obowiązek respektowania większości w systemie parlamentarnym.
Kontekst gospodarczy
Decyzja zapada w okresie podwyższonej inflacji i wysokich stóp procentowych w Norwegii. Zwolennicy zmian wskazują, że obniżki podatków paliwowych mogą złagodzić presję kosztową dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw, podczas gdy krytycy obawiają się efektów odwrotnych w średnim okresie.
Przeczytaj także:WINDYKACJA KOMORNICZA W NORWEGII: PRAKTYCZNE WSKAZÓWKI DLA FIRM I PRZEDSIĘBIORCÓW
Pomimo szybkiego wzrostu liczby pojazdów elektrycznych, struktura norweskiego rynku pozostaje silnie uzależniona od paliw kopalnych. Według danych STATISTISK SENTRALBYRÅ (SSB) – Centralnego urzędu Statystycznego Norwegii na koniec 2025 roku zarejestrowanych było około 676 000 samochodów benzynowych, 943 000 diesli oraz 945 000 pojazdów elektrycznych, co oznacza, że około 63 procent floty samochodów osobowych nadal korzysta z paliw kopalnych.
Szersze implikacje
Decyzja parlamentu uwypukla napięcia w norweskiej polityce fiskalnej oraz klimatycznej. Z jednej strony odpowiada na presję społeczną związaną z kosztami życia, z drugiej – rodzi pytania o długoterminową stabilność finansów publicznych i realizację celów klimatycznych.
Przeczytaj także: PANIKA W NORWEGII PO UDERZAJĄCYCH CŁACH UE: „TO POWAŻNE WYZWANIE DLA PRZEMYSŁU I LOKALNYCH SPOŁECZNOŚCI”
Analitycy wskazują, że skutki decyzji będą zależeć od czasu jej obowiązywania oraz reakcji gospodarki, w tym inflacji i polityki monetarnej Norweska debata o podatkach paliwowych coraz wyraźniej pokazuje napięcie między polityką klimatyczną a realiami gospodarczymi.
Z jednej strony pojawiają się argumenty o kosztach – około 4 miliardów NOK – które według rządu mogą być trudne do pokrycia. Z drugiej strony trudno ignorować fakt, że państwo jednocześnie operuje projektami liczonymi w dziesiątkach miliardów koron, jak choćby nowa dzielnica rządowa.
W tle pozostaje kluczowe pytanie: na ile Norwegia powinna ponosić koszty transformacji klimatycznej w pojedynkę, szczególnie gdy inne kraje – jak Szwecja czy USA – prowadzą bardziej pragmatyczną politykę gospodarczą.
Dochody z ropy, które w ostatnim czasie znacząco wzrosły, dodatkowo komplikują narrację. Pokazują bowiem, że fundament norweskiego dobrobytu nadal w dużej mierze opiera się na sektorze, który jednocześnie jest politycznie ograniczany.